7/15/2010

Korpiklaani - Tales Along This Road



„Biesiada po Fińsku”

Obecna scena folk metalowa jest znana szerszej publiczności przede wszystkim dzięki Korpiklaani. Ów finlandzki zespół, dzięki zręcznemu łączeniu elementów typowych dla skandynawskiego folku i tradycyjnego metalu zyskał ogólnoświatowe uznanie i popularność. Ich trzeci album, „Tales Along This Road” z pewnością nie odstaje od dokonań grupy, a jest wręcz jednym z jej największych dokonań.
Należy zacząć od tego, że Korpiklaani gra muzykę, która ma być przebojowa, co nie zmienia się z pewnością na tej płycie - jest to dość przystępny metal, który szybko wpada w ucho. Jeżeli chodzi o warstwę liryczną: w większości przypadków mamy do czynienia z utworami o głupawym tekście („Happy Little Boozer”, “Korpiklaani”), który czasami „ukryty” jest w tekście zaśpiewanym po finlandzku („Kirki”). Instrumenty folkowe są ważne w każdym kawałku, lecz tylko kilka zagranych jest tak, że są słyszalne lub zawierają ciekawy motyw – w większości biesiadny („Happy Little Boozer”, “Midsummer Night”), choć zdarzają się na szczęście wyjątki („Korpiklaani”). Czasami słychać inspirację finlandzkimi Moonsorrow (instrumenty ludowe) lub Amorphis (riffy) - „Tuli Kokko” to najlepszy przykład na zaangażowanie obydwu z wymienionych. Nie uświadczymy na tej płycie wirtuozerii instrumentalnej – muzycy znają swoje miejsce w szeregu i doskonale ze sobą współpracują - każdy wie, kiedy ma wysunąć się naprzód. Korpiklaani żongluje klimatem i czyni to bardzo udatnie (piękna „ogniskowa” melancholia w „Tuli Kokko”, „hiszpański” gitarowo klimat bliski flamenco w „Under the Sun”, wściekłe, niemalże death-metalowe ze względu na intro „Rise” i „Kirki”). Zespół ma ponadto jedną poważną zaletę: jeżeli gra w stylu power metalowym – nie brzmi to pokracznie, kiczowato i nadambitnie, a po prostu – szybko i motywująco (partia basowo-gitarowa w „Spring Dance”). Wokalnie mamy do czynienia po prostu ze szczerością artystyczną – wokalista Jonne śpiewa naturalnie – nikomu nie chce udowodnić, że jest taką, a taką gwiazdą (szaleństwo śpiewu w refrenie “Rise”, “Väkirauta”). Pozostali członkowie zespołu również od czasu do czasu wydzierają się w refrenie lub tworzą pogłosu (skrzek w “Väkirauta”, odgłosy pijatyki w „Happy Little Boozer” i większości pozostałych). Jedyne, co można zarzucić kapeli to wtórność. Wszystkie utwory zbudowano na podobnej zasadzie, przez co z łatwością można je pomieszać. Czasami partie instrumentów folkowych są dodane jakby na siłę. O ile większość utworów jest naprawdę świetnie nagrana, to zdarzają się dwie wpadki pod koniec – kawałki, które są po prostu średnie i utwierdzają słuchacza w przekonaniu, że twórczość Korpiklaani jest dość powtarzalna, skupiająca się na intro, a pozostawiająca resztę refrenowi.
Podsumowując: „Tales Along This Road” to dobry album, który zawiera kilka kosmetycznych wad uniemożliwiających ocenienie go jako „wybitnego”. Głupie teksty i wtórność zawadzają płycie na tyle, by ją nieco zniesmaczyć, choć, z drugiej strony trudno o lepszą mieszankę hitów zawartą na jednej płycie. Mimo iż nie każdemu może się spodobać -
polecam przesłuchać.

Telegraficzny skrót:
1) “Happy Little Boozer” *****
2) “Väkirauta” ****
3) “Midsummer Night” ****
4) “Tuli Kokko” ****
5) “Spring Dance” ****
6) “Under the Sun” *****
7) “Korpiklaani” ****
8) “Rise” *****
9) “Kirki” ***
10) “Hide Your Riches” ***
Klimat: ****** (biesiadny)
Znużenie: **** (małe)
Teksty: *
1) “Happy Little Boozer” *
2) “Väkirauta” **
3) “Midsummer Night” **
4) “Tuli Kokko” ***
5) “Spring Dance” -
6) “Under the Sun” **
7) “Korpiklaani” *
8) “Rise” **
9) “Kirki” *
10) “Hide Your Riches” *
Końcowa ocena: *****
Na skróty: Płyta, którą ceni się za klimat i przebojowość. Godna polecenia i przynajmniej przesłuchania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz